|
Streszczenie odcinka 4

Wysłano mnie do obozu o zaostrzonym reżimie, osadzono w izolatce.
Połączyły nas więy krwi, więć byłem gotów zginąć za sprawę Polaków. Dlatego znowu uciekłem.

Dostałem się do restauracji, w której już raz mi pomogli. Nie ucieszono się z mojej wizyty. Nie obchodziło nikogo dlaczego wróciłem. Armia Krajowa nie była miejscem dla porażonego bólem samobójcy. Teraz AK miała jeszcze jednego wroga - Stalina. Ewald powiedział mi, że jeśli naprawdę chcę być wierny pamięci Celinki, to jedno tylko powinienem zrobić. Zabierać się z powrotem do Anglii. Na dworcu w tarnowicach znowu mnie złapali. I znowu próbowali mnie złamać. W końcu przewieźli mnie do jeszcze lepiej strzeżonego obozu. I tak uciekłem.

Dostałem się do Szczecina. Udałem się pod adres, który otzrymałem od Ewalda. Okazało się, że jest tam knajpa dla marynarzy.

Podawałem się za Francuza. Przeze mnie wybuchła bijatyka, ale jakoś uspokoiło się.

Poznałem młodą Czeszkę, która tam pracowała. Opowiedziała mi o swoim chłopaku, szwedzkim marynarzu. Udało mi się z nim spotkać. Poprosiłem go o pomoc w wydostaniu się z Polski.

Było to trudne i niebezpieczne zadanie. Jednak zgodził się. Kilkanaście dni siedziałem ukryty w maszynowni statku, który płyną do Szwecji.
Niebawem miałem być wolny, ale to było bez znaczenia. Straciłem Celinkę i nigdy jej nie zapomnę. Jej pamięć jest wciąż tak samo żywa jak pół wieku temu.
Ale umarli nie wracają naprawdę. Po Celince nic nie pozostało. Tylko jej zapach i jej słowa o miłości, w liście tak cienkim, tak kruchym i tak starym, jak ja sam...
Nowe fakty po zakończeniu emisji.
|